Smok Kaszubski.
We wrześniu 1939 roku, w pierwszych dniach niemieckiej agresji na Polskę, w Gdyni powstał niezwykły pojazd bojowy. Smok Kaszubski był improwizowanym pociągiem pancernym, zbudowanym w warunkach wojennego chaosu przez stoczniowców, kolejarzy i marynarzy. Nie powstał w wielkim zakładzie zbrojeniowym. Zbudowano go z dostępnych materiałów, pod ostrzałem i w pośpiechu, by wesprzeć obronę polskiego Wybrzeża.
Choć jego historia trwała zaledwie kilka dni, Smok Kaszubski zapisał się w dziejach obrony Gdyni, Redy, Rumi i Wejherowa. Przez lata pozostawał jednak tajemnicą, a jego wygląd, uzbrojenie i losy budziły pytania wśród historyków i pasjonatów. Jak powstał ten niezwykły pociąg pancerny i jakie zadania wykonywał podczas kampanii wrześniowej?
Smok Kaszubski – niezwykły pomysł w pierwszych dniach wojny
1 września 1939 roku Niemcy zaatakowali Polskę. Gdynia, ważny port i ośrodek wojskowy, już pierwszego dnia stała się celem niemieckich nalotów. Bombardowano port, stocznię i obiekty wojskowe, a sytuacja na Wybrzeżu stawała się coraz trudniejsza. Region został odcięty od reszty kraju, a polscy obrońcy musieli działać w warunkach narastającego zagrożenia.
Właśnie wtedy pojawił się pomysł zbudowania pociągu pancernego, który mógłby wesprzeć działania wojsk lądowych. Inicjatorem przedsięwzięcia był kapitan marynarki Jerzy Błeszyński. Po zatopieniu okrętu, którym wcześniej dowodził, wrócił do Gdyni i zaangażował się w przygotowanie improwizowanego składu bojowego. Zgodę na budowę uzyskano 3 września. Prace rozpoczęto w warsztatach Stoczni Marynarki Wojennej na Oksywiu. Już 8 września Smok Kaszubski był gotowy do działania.

Jak zbudowano pociąg pancerny w Gdyni?
Budowa Smoka Kaszubskiego była przykładem wykorzystania tego, co znajdowało się pod ręką. Do warsztatów wprowadzono lokomotywę parową OKl27, dwa kryte wagony towarowe i dwie platformy towarowe, nazywane lorami. Zamiast budować okręt, stoczniowcy mieli przygotować skład, który mógł poruszać się po torach i wspierać oddziały walczące na lądzie.
Do opancerzenia wykorzystano stalowe blachy okrętowe przeznaczone wcześniej do budowy kadłubów jednostek pływających. Elementy mocowano przez spawanie, nitowanie i skręcanie śrubami. Lokomotywę osłonięto pancerzem, a wagony przystosowano do przewożenia żołnierzy i prowadzenia walki.
Prace trwały dzień i noc, a w pobliżu rozlegały się wybuchy bomb i pocisków artyleryjskich. Konstruktorzy nie mieli gotowego wzoru, według którego mogliby zbudować pociąg. Musieli improwizować, korzystając z doświadczenia, dostępnych materiałów i możliwości warsztatów.

Uzbrojenie Smoka Kaszubskiego – co wiemy?
Siłę pociągu stanowiły opancerzone wagony bojowe wyposażone w broń maszynową i działo. Według zachowanych relacji na platformach zamontowano osłony ze stalowej blachy, a nad stanowiskami bojowymi przygotowano dachy chroniące załogę. W skład uzbrojenia wchodziły ciężkie karabiny maszynowe, a także niewielkie działko.
Nie wszystkie szczegóły są jednak pewne. W relacjach pojawiają się różne informacje dotyczące liczby karabinów maszynowych i kalibru działa. Jedna z hipotez wskazuje na działko kalibru 47 mm, inne przekazy mówią o kalibrze 37 mm. W historii Smoka Kaszubskiego powtarzano również informację, że jego uzbrojenie pochodziło z zatopionego ORP „Mazur”. Jak wyjaśniają badacze przywołani w filmie, nie można jednak utożsamiać tej informacji z potwierdzonym pochodzeniem wszystkich elementów uzbrojenia.
Właśnie takie niejasności sprawiają, że pociąg pozostaje interesującym tematem badań. Zachowane świadectwa pozwalają odtworzyć część jego historii, ale nie odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące konstrukcji i wyposażenia.

Pierwsza misja bojowa – obrona trasy do Wejherowa
8 września Smok Kaszubski otrzymał pierwszy rozkaz bojowy. Miał udać się do Wejherowa i osłaniać odwrót 1. Morskiego Pułku Strzelców. Po wykonaniu zadania pociąg miał wycofać się i patrolować linię kolejową w kierunku Redy.
Dzień później sytuacja w rejonie Wejherowa była już bardzo trudna. Niemcy zajęli miasto, a polskie oddziały otrzymywały meldunki o stanowiskach nieprzyjaciela w okolicy. Według wspomnień zastępcy dowódcy pociągu, Floriana Hubickiego, Smok Kaszubski uczestniczył w odparciu niemieckich żołnierzy w rejonie między Redą a Pieleszewem.
Następnie skład ruszył w stronę Wejherowa. W pobliżu rzeźni, niedaleko dzisiejszej stacji kolejowej Gdynia Nanice, doszło do walk, podczas których Niemcy ostrzeliwali pociąg z obu stron torów.
W czasie starcia ciężko ranny został kapitan Jerzy Błeszyński. Pociąg wycofał się w kierunku Redy, a dowódcę przewieziono do szpitala. Mimo strat Smok wrócił do Gdyni pod dowództwem Hubickiego. Jego pojawienie się wywołało duże zainteresowanie mieszkańców, którzy mogli zobaczyć ślady walk na stalowym pancerzu.
Kapitan Błeszyński zmarł w wyniku odniesionych ran. Człowiek, który zainicjował budowę Smoka Kaszubskiego, nie doczekał końca jego krótkiej historii bojowej.

Walki pod Rumią i ostatnie dni Smoka Kaszubskiego
10 września pociąg dotarł do Redy, skąd ewakuowano do Gdyni rannych oraz sanitariuszkę. W kolejnych dniach Smok Kaszubski nadal wspierał polską obronę na północnym odcinku frontu. Szczególnie ciężkie walki toczyły się w rejonie Rumi.
W obliczu zagrożenia ze strony niemieckiego pociągu pancernego polscy obrońcy wysadzili tory między Redą a Rumią. Ograniczyło to możliwości działania Smoka Kaszubskiego. 12 września skład miał wesprzeć polski kontratak w rejonie ważnych punktów oporu pod Rumią.
Niemiecki nalot zakończył się poważnymi uszkodzeniami pociągu. Bomba trafiła w skład, niszcząc dwa wagony, w tym wagon uzbrojony. Zginął marynarz obsługujący działko, a pozostała część pociągu wycofała się w kierunku Cisowej i Chyloni.
Uszkodzony Smok Kaszubski wrócił do zakładów portowych na Oksywiu, gdzie planowano przywrócić go do walki. Zmieniająca się sytuacja na froncie i skupienie polskich sił na obronie Kępy Oksywskiej sprawiły jednak, że pociąg nie wrócił już na trasę.

Zdjęcie, które pomogło odkryć tajemnicę pociągu
Przez dziesięciolecia jednym z największych problemów w badaniu historii Smoka Kaszubskiego był brak fotografii, która pozwalałaby jednoznacznie potwierdzić jego wygląd. Wspomnienia świadków i dokumenty wojskowe pomagały odtwarzać przebieg wydarzeń, ale nie rozwiewały wszystkich wątpliwości.
Przełom nastąpił dzięki poszukiwaniom Sebastiana Dragi, pasjonata historii obrony Wybrzeża. Podczas przeglądania niemieckich aukcji internetowych natrafił na zdjęcie pochodzące z albumu żołnierza niemieckiej jednostki łączności, która działała na Wybrzeżu w 1939 roku. Fotografia została zidentyfikowana jako przedstawiająca Smoka Kaszubskiego.
Zdjęcie pozwoliło lepiej przyjrzeć się wyglądowi pociągu, jego kamuflażowi i uszkodzeniom. Nie pokazuje wszystkich szczegółów konstrukcji, ale stanowi cenne świadectwo historyczne i ważny punkt odniesienia dla dalszych badań.
Historia fotografii pokazuje, jak wiele mogą zmienić dociekliwość i systematyczne poszukiwania. Czasem jeden niepozorny przedmiot, odnaleziony po wielu latach, pomaga przywrócić pamięć o wydarzeniach, które wydawały się już dobrze znane.

Smok Kaszubski – historia, którą warto poznać
Smok Kaszubski był improwizowanym pociągiem pancernym, który powstał z konieczności i w niezwykle trudnych warunkach. Jego krótka służba bojowa pokazuje determinację marynarzy, stoczniowców i kolejarzy zaangażowanych w obronę polskiego Wybrzeża we wrześniu 1939 roku.
Jednocześnie jego historia przypomina, że nawet po wielu dekadach wciąż można odkrywać nowe źródła i weryfikować utrwalone opowieści. Pytania o uzbrojenie, wygląd i przebieg działań Smoka Kaszubskiego nie zostały jeszcze całkowicie rozstrzygnięte. Właśnie dlatego warto wracać do relacji świadków, dokumentów i archiwalnych fotografii.
Opowieść o Smoku Kaszubskim to nie tylko historia niezwykłego pociągu pancernego. To również fragment historii Gdyni i całego Pomorza, a także świadectwo ludzi, którzy w obliczu wojny próbowali wykorzystać wszystkie dostępne możliwości, by kontynuować walkę.
Po obejrzeniu filmu nie zapomnij o jego polubieniu i o subskrypcji naszego kanału. Możesz nas również wesprzeć przez patronite.pl czy zakup wirtualnej kawy.
